Nie ma nic gorszego, niż rozładowany akumulator w zimowy poranek. Jesteśmy już spóźnieni do pracy, a auto nie odpala. Jak w takiej sytuacji sobie poradzić? Czy akumulator można naładować w aucie i jak to zrobić? Wyjaśniamy podstawowe zasady i obalamy mity. Ponadto doradzamy, jak sprawnie i przede wszystkim bezpiecznie ładować akumulator.



Podstawowe pojęcia i zasady

Rozładowany akumulator to zawsze spory problem dla kierowcy, który się spieszy. Jeśli w pełni świadomie korzystaliśmy z ogrzewania na postoju bądź słuchaliśmy przez kilka godzin muzyki, rozładowany akumulator nie powinien być wielką niespodzianką.

Co innego w przypadku tradycyjnej eksploatacji auta. Kiedy coraz częściej zastajemy auto, które nie chce odpalić, mamy powody do zmartwień.

Przyczyn może być wiele. Należy pamiętać, że bilans energetyczny pojazdu powinien być stały, zaś alternator ma produkować tyle prądu, ile zużywamy, ale wystarczy jedna niewielka usterka, o której możemy nie mieć pojęcia, aby cała równowaga została zachwiana. Czasami w tym samym modelu, ten sam akumulator może działać bezproblemowo nawet kilka lat, w innym, już po kilku miesiącach wykazuje pierwsze oznaki zużycia i nieprawidłowej pracy.

Powodem może być drobna usterka np. skorodowany przewód masowy silnika bądź mało wydajny alternator, jak również nieodpowiednia eksploatacja auta. Jeśli pokonujemy krótkie dystanse po mieście, często stoimy w korkach, a przy tym intensywnie korzystamy z ogrzewania lub innych funkcji pochłaniających energię, akumulator nie będzie miał czasu na doładowanie do pełna.

W takich warunkach dobrym pomysłem jest doładowywanie za pomocą prostownika. Taki zabieg wskazany jest szczególnie zimą, podczas dużych mrozów, które dodatkowo negatywnie wpływają na jego wydajność.

Czy akumulator można ładować w aucie?

Czy ładowanie akumulatora w aucie jest możliwe? Wielu kierowców odpowie z pewnością twierdząco. Dziś, z uwagi na nowe technologie i nowoczesne rozwiązania, jest ona zupełnie nieaktualna, zaś ładowanie akumulatora w aucie może doprowadzić do wielu problemów i kosztownych usterek.

Oczywiście niesprawny akumulator to zmora każdego kierowcy, zaś codzienne wyjmowanie go z auta, przenoszenie do domu i ładowanie, to spore utrudnienie. Po kilku dniach do głowy przychodzi myśl, aby podłączyć prostownik bezpośrednio do klemy akumulatora, który jest zamontowany w aucie. „Przecież mechanik w warsztacie tak zrobił i było OK!” – pomyśli większość kierowców. Pomysł ten kusi w szczególności posiadaczy nowoczesnych aut, w których wyjęcie akumulatora skutkuje zazwyczaj zresetowaniem komputera, a w skrajnych przypadkach, koniecznością interwencji serwisu np. w przypadku skomplikowanych instalacji gazowych ze sterownikami itp. Skusić się, czy nie?

Zakup prostownika – czy zawsze jest opłacalny?

Jeśli nie posiadamy profesjonalnego prostownika, lub jeśli korzystamy z nowoczesnego auta z dużą ilością elektroniki, ładowanie akumulatora bez jego demontażu nie jest wskazane. Oczywiście możemy zakupić zaawansowany sprzęt do ładowania akumulatorów, jaki zazwyczaj możemy spotkać w dobrych warsztatach i serwisach, ale jest to koszt kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych, tak więc na użytek domowy całkowicie nieopłacalny zakup.

Ogólnie dostępne prostowniki np. w marketach, sklepach branżowych bądź na stacjach benzynowych, nie nadają się do ładowania akumulatorów zamontowanych w aucie. Tego typu rozwiązania nie posiadają odpowiednich zabezpieczeń przeciwprzepięciowych, które są niezbędne, jeśli chcemy ładować akumulator zamontowany pod maską. Podczas ładowania dochodzi do dużych zakłóceń, czyli tak zwanych pików napięciowych, podczas których skoki napięcia mogą sięgać nawet kilkudziesięciu wolt.

Jeśli akumulator ładowany jest poza autem, skutki będą praktycznie niezauważalne. Jeśli jednak wspomniane skoki napięcia pojawią się w instalacji auta tj. poprzez ładowanie niewymontowanego akumulatora, może dojść do uszkodzenia elektroniki np. komputera, oprogramowania itp. W skrajnych przypadkach może dojść do zwarcia, uszkodzenia ekranów np. nawigacji, jak również wystrzelenia poduszek powietrznych. Jak widać takie oszczędności czasu i wygoda może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji.

Dlaczego alternator nie doładowuje czasami akumulatora?

Alternator

Oprócz wspomnianych wcześniej przyczyn związanych z eksploatacją auta tj. krótkie dystanse w mieście, stanie w korkach, wysokie wykorzystanie systemów pobierających energię w aucie itp., niedostateczne doładowanie akumulatora może mieć przyczynę w mało wydajnym lub uszkodzonym alternatorze. Niestety miejsc awarii może być wiele – napęd paska klinowego lub wielorowkowego, problem ze szczotkami, łożyskami itp.

Najczęstszą przyczyną słabej wydajności alternatora są zużyte szczotki. Aby sprawdzić, czy wymagają wymiany, wystarczy przekręcić kluczyk w stacyjce, a następnie obserwować kontrolkę ładowania na konsoli. Jeśli zaświeci się słabym, ledwo widocznym światłem, szczotki alternatora kwalifikują się do wymiany. Niestety, ze względu na skomplikowaną budowę oraz wiele zabezpieczeń fabrycznych, wymiana szczotek w domowym zaciszu będzie bardzo trudna lub w ogóle niemożliwa. Zamiast ryzykować całkowite uszkodzenie alternatora, o wiele lepszym rozwiązaniem jest zlecenie naprawy profesjonalnemu serwisowi, tym bardziej, że usługa nie powinna być droga – to koszt około 100-150 złotych.

Defekt łożysk

Kolejnym, nieco poważniejszym problemem może być defekt łożysk. Aby to zdiagnozować, wystarczy zwiększyć obroty silnika. Jeśli wraz ze wzrostem prędkości obrotowej nasila się niezidentyfikowany hałas, najprawdopodobniej dochodzi on z alternatora, a konkretniej ze zniszczonych łożysk. Ich wymiana również nie jest droga i wykona go większość serwisów.

Pęknięta obudowa alternatora

O wiele poważniejsza w skutkach może okazać się pęknięta obudowa alternatora. Jej wymiana jest praktycznie nieopłacalna, podobnie jak regeneracja całej części, gdyż koszt w większości przypadków może być na tyle wysoki, że o wiele bardziej opłacalnym krokiem będzie kupno nowego alternatora. Czy jest jakaś tańsza alternatywa?

Rozwiązaniem może być oczywiście kupno alternatora regenerowanego, który zazwyczaj sprawdza się tak samo dobrze, jak ten nowy, a kosztuje przy tym znacznie mniej.

Co dzieje się w akumulatorze podczas ładowania?

W czasie użytkowania akumulatora w elektrolicie wzrasta liczba cząsteczek kwasu siarkowego, przez co zwiększa się jego gęstość. Siarczan ołowiawy zamienia się w ołów metaliczny, który osadza się na płycie ujemnej oraz dwutlenek ołowiu, osadzający się na płycie dodatniej. Pomiędzy różnoimiennymi płytami, wraz z postępem ładowania, powstaje siła elektromotoryczna, aż do osiągnięcia wartości w granicach 2,4 – 2,75 V na ogniwo.

Stan ten oznacza, że cały siarczan ołowiawy został przetworzony, a następnie rozpoczyna się rozkład wody zawartej w elektrolicie. Na skutek tego procesu na płycie ujemnej wydziela się wodór, a na płycie dodatniej pojawia się tlen. Proces ten nazywa się potocznie gazowaniem, co z kolei powinno być pierwszym sygnałem prowadzącym do odłączenia akumulatora od prostownika.

Jak uniknąć ryzyka wybuchu podczas ładowania?

W czasie ładowania akumulatora wydziela się gaz – jest on łatwopalny i wybuchowy. Co ważne, gaz wydziela się zarówno podczas ładowania prostownikiem np. w garażu, jak również podczas jazdy, gdy akumulator jest ładowany przez alternator. W związku z powyższym pochylanie się nad silnikiem z zapalonym papierosem bądź oświetlanie komory silnika nocą za pomocą zapalniczki jest skrajnie złym pomysłem.

Problem może pojawić się również podczas przeładowania akumulatora. Jeśli korzystamy z uszkodzonego lub nieodpowiedniego prostownika, który pozbawiony jest elektronicznych zabezpieczeń przed przeładowaniem i zapomnimy na czas odłączyć zasilanie, może dojść do kipienia elektrolitu. Może się to wydarzyć podczas jazdy, gdy uszkodzony jest regulator napięcia. Do pożaru może również doprowadzić zwarcie, do którego może dojść w momencie, gdy źle podłączymy ładowarkę, jak również w momencie odpalania auta „na pych” bądź za pomocą kabli.

O czym świadczy potrzeba częstego doładowywania akumulatora?

Największym wrogiem akumulatorów jest długotrwałe rozładowanie, niedoładowanie lub przeładowanie. Jakiekolwiek zaburzenia naturalnego cyklu wpływają negatywnie na żywotność oraz wydajność. Powodem może być zarówno nieodpowiednia eksploatacja auta, jak również za słaby bądź za silny prąd ładowania. Czasami możemy przypadkiem rozładować akumulator w całości np. korzystając z ogrzewania na postoju. Należy wówczas, w miarę możliwości, jak najszybciej naładować go do pełna.

Jeśli zostawimy rozładowany akumulator na dłużej, doprowadzimy do jego zasiarczenia. Możemy oczywiście skorzystać z kabli rozruchowych, odpalić silnik i naładować akumulator np. podczas jazdy, ale nie wpływa to dobrze na żywotność – lepiej skorzystać z dobrej jakości prostownika.

Jeśli nawet nowy akumulator renomowanej firmy wykazuje objawy zużycia już po krótkim czasie eksploatacji, przyczyną może być wadliwa instalacja elektryczna w aucie. Czasami wystarczy wymiana starego przewodu masowego silnika, aby problem zniknął.

Artykuły powiązane